Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosowy wtorek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosowy wtorek. Pokaż wszystkie posty

Maleństwo o całkiem nie małej mocy.

Cześć!

W ostatnim czasie przetestowałam na swoich włosach kilka fajnych masek i dziś opowiem Wam pokrótce o jednej z nich.
Mowa będzie o prawdziwym maleństwie, bo to zaledwie 110 ml produktu, który jednak miał całkiem sporą moc.

CAFE MIMI MASKA Z CERAMIDAMI - DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I POZBAWIONYCH BLASKU


"CAFE MIMI maska z ceramidami została opracowana specjalnie z myślą o pielęgnacji włosów osłabionych, pozbawionych witalności.

Zawarte w masce ceramidy intensywnie odżywiają włosy, przywracając im siłę i piękno. Sok z aloesu, ekstrakt z oczaru wirginijskiego i woda z kwiatów jaśminu tonizują i odświeżają skórę głowy, nadając włosom odpowiedniego nawilżenia. Olej migdałowy zatrzymuje wilgoć we włosach, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny, chroniąc przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. "

Skład: Aqua, Jasminum Officinale (Jasmine) Flower Water, Cetearyl Alcohol, Vegetable Glyсerin, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Hamamelis Virginiana (Whitch Hazel) Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Behentrimonium Chloride, Ceramide NG, PEG -7 Glyceryl Cocoate, PEG- 60 Hydrogenated Castor oil, Hydroxyethylcellulose, Panthenol, Perfume, Gluconolactone, Sodium Benzoate,  Hydroxypropyl Guar, Hydroxypropyltrimonium chloride, Silicone Quaternium-18, Trideceth-6, Trideceth-12, Polyquaternium-10, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Citric Acid,  Hydroxycitronellal, Linalool, Coumarin, Amyl Cinnamal, Hexyl Cinnamal




Na maskę tę zdecydowałam się podczas zakupów w Rossmannie. Robiłam je online, przez aplikację i przyznaję, że nie doczytałam pojemności. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam to maleństwo - czarny, plastikowy słoiczek, pod którego wieczkiem kryje się gęsta, perłowa masa produktu.
Swoją drogą, gdyby nie pandemia to pewnie nie zdecydowała bym się na tę formę zakupów, a powiem Wam, że to naprawdę wygodne. Zamawiam w domu i odbieram w sklepie, czasem nawet bez kolejki :)

Nie wiązałam z nim wielkich nadziei, zwłaszcza że produktu wydawało się być naprawdę niewiele.
I tu się miło rozczarowałam. Już niewielka ilość maski naniesiona na mokre włosy sprawia, że są cudownie nawilżone i dociążone. Warto wiedzieć, że można z nią przedobrzyć - może obciążać delikatne włosy. Wystarcza naprawdę mała ilość nałożona na nie, żeby uzyskać bardzo fajny efekt. Stosowałam ją co dwa dni na długość włosów ( do ramion ) i wystarczyła mi na ponad miesiąc czasu.
Myślę, że jak na taką małą pojemność i niską cenę ( ok 10 zł ) jest to naprawdę dobry wynik.

Włosy przy stosowaniu tej  maski są miękkie, nawilżone, rzekła bym mięsiste wręcz i wyglądają zdrowo. Dodatkowo maska ma piękny, słodki zapach jaśminu. Niestety na włosach utrzymuje się krótko. Nie można mieć wszystkiego.

Od siebie zdecydowanie  polecam to maleństwo. A czy Wy znacie tę maskę, jak u Was się spisałą ?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Żyjemy w dobie internetu. Online możemy załatwić prawie wszystko. Nie da się ukryć, że jest to wygodna i często szybsza forma załatwienia różnych spraw. Również sądowych i windykacyjnych.
Idąc za potrzebą rynku obecnych czasów powstały e- sądy i e-windykacja.
Mając dłużnika możemy skorzystać z usług takiego e-sądu, dzięki czemu nasza sprawa będzie przebiegać sprawniej i mamy możliwość dokładniej śledzić jej przebieg.
Na przykład kierując sprawę swojego dłużnika do e-sądu https://e-sad.info.pl/ otrzymujemy nakaz zapłaty za 1,5 % od kwoty długu. Dodatkowo opłata ta jest zasądzana w nakazie zapłaty i  płacona przez dłużnika 
Oczywiście najlepiej gdybyśmy nigdy nie musieli korzystać z takich usług, ale jeżeli trafią nam się uparci dłużnicy to warto wiedzieć, że mamy taką własnie możliwość egzekwowania swojego długu. 

Pozdrawiam.
Malinka M.


Petal Fresh , szampon Aloe & Citrus

Cześć!

Moje włosy odkąd pamiętam miały tendencje do szybkiego przetłuszczania się. Ot taka ich uroda. Choć same w sobie kondycję mają nie najgorszą to przyklep na skalpie towarzyszył mi ciągle, w zależności od szamponów nawet zaraz po umyciu. Nic więc dziwnego, że ciągle rozglądam się za nowymi szamponami, które służyły by mojej czuprynie. 

Dziś opowiem Wam krótko o nowym dla mnie produkcie, pierwszym chyba z marki Petal Fresh.
Mój wybór padł na wersję  Aloe & Citrus, w czasie kiedy w Rossmannie była na nie promocja. Ogólnie cena za te szampony waha się w okolicy 20 zł. 

Roślinny rytuał pielęgnacji włosów z Bielendą.

Cześć!

Nie korzystam zbyt często z promocji w Rossmannie. Podobnie bardzo rzadko sięgam po nowe, nieznane mi jeszcze szampony drogeryjne ponieważ tak jak już Wam kilkukrotnie wspominałam, większość powoduje u mnie łupież. Zwyczajnie mają w składach za silne dla mojej skóry głowy środki myjące. Ot, taka kapryśna ma czupryna jest, w związku z czym staram się trzymać sprawdzonych produktów, ewentualnie wybierać delikatniejsze nowości.

Tym razem jednak zrobiłam wyjątek i skuszona promocją oraz wyeksponowaną informacją na butelce "95% składników pochodzenia naturalnego" wrzuciłam do koszyka nowy szampon. 
Była to naprawdę spora butelka ( zawierająca 400 g ) w przyciągającej wzrok szacie graficznej, która bardzo sugestywnie informowała mnie, że to może być produkt bardzo naturalny. Zielony kolor, informacje o naturalnych składnikach, braku silikonów oraz glutenu  - Biotanic Spa Rituals - to wszystko to nic innego jak szampon z nowej serii produktów kosmetycznych marki Bielenda.

Nutka - szampon przeciwłupieżowy.

Cześć!

Moje włosy przez ostatnie miesiące były oczyszczane przez różne szampony. Po za dobrze mi znanymi licho podkusiło mnie do sięgnięcia po parę mi nieznanych dotąd. Z nowościami bywa u mnie w tej kwestii różnie , bardzo wiele szamponów drogeryjnych jest dla mnie zwyczajnie za mocna i taka przygoda kończy się łupieżem. Dziś jednak opowiem Wam o pierwszym "nowym szamponie, który przy okazji jest produktem przeciwłupieżowym. 

New ANNA - wzmacniający szampon do włosów.

Cześć!

Już jakiś czas temu skończył mi się szampon, o którym obiecałam Wam opowiedzieć. Szampon o wielu obietnicach, przykuwającym wzrok opakowaniu i niewysokiej cenie. Nadszedł więc czas na kilka słów o Szamponie marki  New ANNA COSMETICS .

Szampon z naftą kosmetyczną, ekstraktami z pokrzywy, tataraku i skrzypu.

Shampoo delicato, czyli oczyszczanie włosów z włoską marką EKOS.

Cześć!

Odkąd zauważyłam, że moje włosy, a właściwie skóra głowy nie lubią się z szamponami drogeryjnymi zawierającymi silne środki myjące stawiam na szampony delikatne i bardziej naturalne. Tym razem trafiłam na szampon nie znanej mi włoskiej marki  EKOS o kusząco wręcz pięknym opisie.

Szampon do włosów tłustych, z ekstraktem z organicznego krwawnika. 

Organic Shop Szampon rewitalizujący.

Cześć!

W poszukiwaniu ideału do oczyszczania włosów przekopuję się przez wiele różnych półek sklepowych, czy to wirtualnych czy też tradycyjnych. Bohater dzisiejszego wpisu wpadł mi w ręce podczas przeglądania zawartości "niby eco" półki w Tesco. Produkty Organic Shop akurat były w promocji więc cena produktu, o którym Wam zaraz opowiem wahała się w okolicy 8 - 9 zł za 280 ml.

Organic Shop Szampon rewitalizujący awokado & miód

Healing, poznajmy "kocie" szampony.

Cześć!

Kilka tygodni temu dostałam możliwość poznania dwóch szamponów przeciwłupieżowych Catzy Laboratories. "Kocie szampony" okazały się dla mnie nowością, ale wiem że wiele osób zna je od dawna. Opinie o nich słyszałam różne od nieprzychylnych po superlatywy za pomoc w walce z łupieżem. Jak zatem spisały się u mnie? Zaraz Wam o tym opowiem.


Regenerujący balsam do włosów zniszczonych i farbowanych ECOLAB

Cześć!

Włosy suche, zniszczone, "nastroszone" nie prezentują się zbyt przyjemnie. Dlatego tak dbamy o nie i staramy się aby ich stan był jak najlepszy. Każda z nas chyba marzy o tym, aby mieć włosy lekkie, ujarzmione, błyszczące, niesamowicie delikatne i gładkie w dotyku. Prawda? Aby osiągnąć taki ich stan serwujemy im odpowiednią pielęgnację nie żałując różnych masek, balsamów czy odżywek. Dziś opowiem Wam. przy okazji Włosowego Wtorku o Regenerującym balsamie do włosów zniszczonych oraz farbowanych ECOLAB. 


Balsam ten ma za zadanie :

- Łagodnie, intensywnie oczyszczać włosy. 
- Restrukturyzować włókno włosa. 
- Zwiększać połysk, nadawać włosom elastyczność i objętość. 
- Maksymalizować trwałość koloru. 
- Chronić włosy przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. 
- Efektywnie regenerować zniszczone włosy, odżywiać, wzmacniać i chronić przed niekorzystnymi czynnikami takie jak promienie słoneczne i termo zabiegi.

Składniki aktywne Ecolab balsam do włosów zniszczonych i farbowanych:
- Organiczny olej z nasion żurawiny – intensywnie nawilża włosy.
- Olej arganowy – zawiera wysoki procent tokoferoli -antyoksydantów, które neutralizują wolne     rodniki, przyspieszają procesy regeneracji komórek, chronią włosy przed promieniowaniem UV i niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego.
- Jagody acai - zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Takiej ilości pożytecznych substancji,  jak w acai nie ma w żadnym innym naturalnym produkcie. Jagody acai nasycają skórę głowy witaminami, odnawiają strukturę osłabionych i kruchych włosów.
- Olej jojoba - skutecznie regeneruje zniszczone włosy, odżywia, wzmacnia i chroni przed wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych takich jak termozabiegi i promienie słoneczne.

Skład:
Hibiscus Extract, Organic Triticum Vulgare Oil, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Argan oil, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Glyceryl stearat Se, Perfume, LacticAcid, Benzoic Acid, Sorbica Cid, DehydroaceticAcid.

Balsam upolowałam na wyprzedaży likwidacyjnej w Grota Bryza. Nie wybrałam go ze względu na przeznaczenie do włosów farbowanych, bo jak wspominałam Wam kilkukrotnie, moje włosy nigdy nie były farbowane. Jednak zaciekawił mnie dobry skład i oczekiwania fajnego działania w zwiazku z przeznaczeniem również do włosów zniszczonych.

włosy, pielęgnacja, odżywka, balsam


Z kwestii technicznych balsam znajduje się w 200 ml butelce z ciemnozielonego plastiku. Dozujemy go za pomocą pompki co jest bardzo wygodne. Na etykiecie wszystkie informacje są "nie po naszemu" jednak dołączona została też naklejka w języku polskim. 
Produkt ma dość gęstą konsystencje i biały kolor. Zapach jest ciekawy, choć nie wskażę czym dokładnie pachnie. Nie utrzymuje się specjalnie długo na włosach.



Nakładam go na mokre, umyte włosy na całą długość i zostawiam na kilkanaście minut. Rozprowadza się dobrze, nie spływa. Warto zostawiać go na dłużej na przykład pod czepkiem. Po wszystkim włosy dokładnie spłukuję.

Po wysuszeniu włosy nie stawiają oporu przy rozczesywaniu. Dodatkowo rzeczywiście są cudownie gładkie i sypkie ( choć sypkość to może zasługa również nowego szamponu, o którym opowiem Wam już niedługo ). Moja czupryna nie szaleje, jest ujarzmiona ale jednocześnie nie ma obciążenia.
Włosy są elastyczne, sam balsam nie powoduje przyspieszenia przetłuszczania się oraz nie spowodował żadnych nieprzyjemnych skutków takich jak wysypka czy łupież. 

Zastanawia mnie tylko kwestia jego właściwości oczyszczających. W opisach jak byk stoi, że balsam "łagodnie, intensywnie oczyszcza włosy" a jednocześnie zaleca się stosowanie - 1-2 minuty na włosach i spłukanie. Hmmmm nie sprawdzałam go jako produktu myjącego bo bardziej jednak stawiam na to iż ma być odżywką. Może to tylko z rozpędu producent obiecał to oczyszczanie , ponieważ jako odżywka, Regenerujący Balsam do włosów zniszczonych i farbowanych spełnia swoje przeznaczenie bardzo dobrze. Może warto zaznaczyć, że mam włosy średnio porowate i łatwo przetłuszczające się.

Cenowo buteleczka 200 ml kosztuje ok 12 - 15 zł w zależności od sklepu. Czasem też można trafić na promocje. Ja chętnie jeszcze do niego kiedyś wrócę. 

Pozdrawiam.
Malinka 



OH!My Sexi hair! OH! no chyba nie....

Cześć!

Jak przystało na Włosowy Wtorek mam dzisiaj dla Was kilka słów o produkcie do włosów. O dzisiejszym gagatku nie będę się dużo rozpisywać. Zasadniczo mogłabym o nim nie napisać wcale.... jednak uważam, że warto wiedzieć nie tylko które produkty są świetne ale też które mogą robić nawet krzywdę. 

Po dzisiejszego bohatera sięgnęłam pod wpływem chwili i chyba opakowania. Butelka rzeczywiście przyciągnęła mój wzrok. Ogólnie już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że odpuszczam sobie drogeryjne szampony, ponieważ większość z nich nie sprawdza się u mnie i zwyczajnie funduje łupież. Po za kilkoma sprawdzonymi tak jak np. czarna wersja szamponu Biovax czy Jantar z bursztynem. ( za 5 zł w Biedronce) 



OH!My Sexy Hair to szampon nawilżający z bombą witaminową i olejem z makadamii, który delikatnie oczyszcza, pielęgnuje włosy i skórę głowy, otulając je kuszącym zapachem. Szampon wypełniony żółtymi perełkami z dodatkiem cennej witaminy PP sprawia, że codzienna pielęgnacja włosów staje się zupełnie nowym doznaniem. Szampon OH!My Sexy hair z drogocennym olejem z makadamii wygładza, odżywia i daje poczucie nawilżenia.

Skład:
Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Triethanoamine, Acrylates Copolymer, Sodium Chloride, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Calcium Pantothenate, Niacinamide, Inositol, Butylene Glycol, Macadamia Seed Oil Glycereth-8 Esters, Lactose, Microcrystalline Cellulose, Sucrose, Zea Mays (Corn) Starch, Hydroxypropyl Methylcellulose, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol, CI 77492 (Iron Oxide Yellow ) 

Tak jak wspomniałam wizualnie szampon jest dla oka przyjemny, mnie żółta szata graficzna na tyle przekonała że go kupiłam. Przez "lufcik" widać zawartość z drobinkami "perełkami". 


Zapach szamponu jest słodko kwaśny, podoba mi się. Pieni się przyzwoicie, łatwo spłukuje. Podczas spłukiwania włosy stają się wręcz tępe i szorstkie , a więc od razu czuję, że jest to szampon mocno oczyszczający. Choć obawiałam się stanu czupryny po wyschnięciu, to przyznaję że nie jest źle. Same włosy rozczesują się może nie bez problemu, ale do przeżycia. Stan ich natomiast jest całkiem fajny ( w sensie suchych )  - włosy lekkie, uniesione u nasady oraz przyjemne w dotyku.
I to by było na tyle z pozytywów.

Przypomnę, że mam włosy średnio porowate, łatwo przetłuszczające się. Oh!My Sexi Hair nie przedłuża ich świeżości ( standardowe co 2 dni) a co więcej przyspiesza ich przetłuszczanie. I to na tyle, że myjąc włosy wieczorem, już kolejnego wieczoru miałam wrażenie że należy im się mycie.
Ale najgorsze jest to, co dzieje się ze skórą głowy. Pierwszą oznaką wzbudzającą mój niepokój było swędzenie skóry głowy już po pierwszym umyciu. Bardzo szybko też dosłownie czułam jak tłuści mi się skóra głowy. Znacie to uczucie, kiedy na przykład podczas upałów wasza cera zaczyna produkować mnóstwo sebum i czujecie się takie tłuste? To właśnie podobnie działo się z skórą głowy. Dosłownie czułam jak z każdą kolejna godziną moja skóra głowy robi się coraz bardziej tłusta, brudna i coraz bardziej swędzi. Dałam mu szanse trzech myć. Za każdym razem bardzo dokładnie go spłukiwałam, a z każdym kolejnym myciem starałam się krócej trzymać go na głowie. Niestety po trzecim razie pojawił się łupież wiec absolutnie poszedł w odstawkę. Na razie czeka na jakieś przeznaczenie, może jeszcze spróbuję go zużyć na samą długość włosów. 

Niestety, choć wygada ciekawie, obiecuje sexy hair i kosztuje w granicy rozsądku , bo ok 16 zł w Rossmannie to zupełnie nie nadaje się do wrażliwszej skóry głowy. Nie polecam osobom z skłonnością do łupieżu, podejrzewam że ma po prostu zbyt silny środek myjący na początku składu jak dla mojej skóry.  Ja na pewno nie kupię go ponownie! 

Pozdrawiam.
Malinka 







Włosowy Wtorek - odżywczy szampon do włosów Vianek

Cześć!

Włosowy Wtorek, a więc czas na kolejny wpis na temat związany z włosami. Dziś przedstawię Wam bardzo przyjemny, naturalny szampon do włosów jednej z moich ulubionych marek kosmetyków - Vianek.



Odżywczy szampon do włosów z serii pomarańczowej przeznaczony jest do codziennego mycia każdego rodzaju włosów. Jego cena to coś pomiędzy 15 zł a 18 zł. Dostępny jest w wielu sklepach internetowych, drogeriach stacjonarnych praz aptekach.
Łagodnie, ale skutecznie oczyszcza, nie podrażniając skóry głowy. Ekstrakt z miodunki plamistej wzmacnia cebulki, a zawarte w szamponie składniki odbudowujące (lecytyna sojowa, miód, olej z pestek moreli) poprawiają wygląd włosów, zapewniając im odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia. Po zastosowaniu włosy ładnie się układają, są sprężyste i pełne blasku.
Zużyć go należy w ciągu 3 miesięcy od otwarcia.

Skład:

Szampon znajduje się w plastikowej, białej butelce z zamykaniem typu "klik". Szata graficzna charakterystyczna dla Viankowej serii odżywczej.
W środku znajduje się średniej gęstości, przypominający nieco kisiel szampon o cudownym słodkim zapachu. Zapach to pierwsza rzecz jaka mi się w nim spodobała.



Wydajność średnia, poszedł nam w cztery tygodnie. Po nałożeniu na mokre włosy pieni się typową jak zauważyłam, kremową pianą. Jako, że nie zawiera wspomagaczy pieni się mniej intensywnie niż typowe drogeryjne szampony. Dobrze domywa włosy i skórę głowy. Nie podrażnił skalpu ani nie spowodował łupieżu.

Bardziej sprawdził się na włosach ( wysoko porowatych) córki, gdzie bardzo fajnie ujarzmiał jej czuprynę. Widocznie też nawilżał kosmyki, dzięki czemu były mniej sianowate. Fajnie je dociąża jednocześnie ich nie obciążając. Włosy po umyciu i wysuszeniu były gładkie, mega mięciutkie i ujarzmione. 

Na włosach łatwo przetłuszczających się sprawdził się również bardzo przyjemnie choć bez szału. Szampon domywa delikatnie ale dokładnie. Nie przedłużał na moich włosach świeżości, ale też nie przyspieszał przetłuszczania. Włosy miałam gładkie, miękkie i bardzo przyjemne w dotyku, rzeczywiście miałam wrażenie że są nawilżone. Niestety nieco zbyt mocno mi je "ujarzmiał". To co fajnie sprawdzało się na włosach suchych córki, u mnie powodowało nieco zbyt mocne obciążenie na dłuższą metę.

Podsumowując Szampon odżywczy Vianek, choć przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów lepiej sprawdza się na włosach suchych i wysoko porowatych. Do pozostałych rodzajów włosów sprawdzi się jako codzienny, przeciętny ale naturalny szampon. Ma ładny skład, łagodnie ale skutecznie usuwa brud z włosów i skóry głowy oraz nie podrażnia. Do tego ślicznie pachnie i bardzo chętnie poszukam wypróbuje maskę do włosów z tej serii ( dla siebie z powodu zapachu a dla córki z powodu działania). A czy Wy znacie Odżywczy szampon do włosów Vianek? Jakich macie ulubieńców wśród Viankowych produktów do włosów?

Pozdrawiam.
Malinka 

Normalizujący szampon do włosów Vianek.

Cześć!

Dziś mamy wtorek , a więc czas na kolejny post z cyklu "Włosowy Wtorek". Jako, że jestem fanką Vianka oraz Sylveco to w kwestii pielęgnacji włosów nie może zabraknąć u mnie własnie takich produktów tej marki. Dziś opowiem Wam więc o szamponie Vianek przeznaczonym do włosów normalnych oraz przetłuszczających się, 

Normalizujący szampon do włosów Vianek



"Delikatny szampon do codziennego mycia włosów normalnych i przetłuszczających się. Zawiera ekstrakt z liści pokrzywy zwyczajnej o działaniu regulującym pracę gruczołów łojowych, wzmacnia jednocześnie cebulki i hamuje wypadanie włosów. Olejek eukaliptusowy odświeża i tonizuje skórę głowy, a panthenol i kwas mlekowy nawilżają, zapewniając włosom miękkość, gładkość i elastyczność."

Skład:


Szampon znajduje się w plastikowej 300 ml butelce z charakterystyczną szatą graficzną dla serii zielonej Vianka. Po otworzeniu "dziubka", przez który bez problemu wydobywa się produkt uderza w nasze noski ziołowy, orzeźwiający zapach. Sam szampon ma herbaciany kolor i dobrą konsystencję ( nie jest ani za gęsty ani za rzadki). W kontakcie z wodą daje cudownie aksamitną pianę! Ogólnie pieni się niezbyt mocno ( ale sama pianka jest tak cudnie aksamitna) co jest naturalne dla szamponów bez sztucznych spieniaczy.
Wydajność jest całkiem przyzwoita, ja akurat używam go razem z córką i spokojnie dla nas dwóch wystarczy na mieisiąc ( przy czym ja myję włosy co drugi dzień).


Normalizujący szampon Vianek dokładnie a jednocześnie delikatnie domywa włosy i skórę głowy. Podoba mi się też jego zapach, który mentalnie daje mi uczucie świeżości włosów już podczas mycia.

Po wypłukaniu włosy są nieco szorstkie, ale się nie plączą jakoś tragicznie. Bez użycia jakiegoś wspomagacza typu odżywka, da się je rozczesać bez łez i ubytków :) Za to po wysuszeniu są leciutkie, uniesione u nasady, świeże ale nie napuszone. Nie elektryzują się! Zdecydowanie podoba mi się to uczucie lekkości i świeżości na głowie. Zwłaszcza teraz kiedy dni są takie upalne. 

Niestety nie zauważyłam aby jakoś znacznie przedłużał świeżość moich włosów. Jednak przy tych wysokich temperaturach i moim kilkugodzinnym, codziennym opalaniu się włosy wciąż spokojnie wytrzymywały dwa dni do mycia więc to i tak ładnie.

Szampon normalizujący Vianek nie zawiera żadnych SLS i SLES. Nie był testowany na zwierzętach, a jego składniki są pochodzenia naturalnego. 
Naturalnie, tak jak się spodziewałam, nie spowodował łupieżu ani żadnego podrażnienia skóry głowy.

Podsumowując uważam, że Normalizujący szampon do włosów Vianek to kolejny, bardzo przyzwoity produkt tej marki. Cenowo ok 20 zł, do kupienia w większości aptek, sklepów internetowych oraz drogerii stacjonarnych. Piękny, naturalny skład, delikatne ale skuteczne odświeżenie włosów i skóry głowy oraz orzeźwiający zapach sprawiają, że na pewno nie jest to nasz ostatni raz razem. Od siebie polecam osobom z włosami przetłuszczającymi się oraz normalnymi zwłaszcza podczas upalnych dni.

A czy Wy znacie szampony do włosów Vianek? Jakich macie wśród nich ulubieńców? 

Pozdrawiam.
Malinka 

Peeling do skóry głowy Vianek.

Włosowy Wtorek, a więc nadszedł czas na przedstawienie Wam kolejnego produktu do włosów. Tym razem będzie to produkt który stosuję od jakiś 6 tygodniu i w zasadzie jest to drugi raz w życiu kiedy  używam PEELINGU do skóry głowy. Wcześniej raz stosowałam scrub z Natura Siberica, który zresztą był bardzo w porządku.
Tak więc nie przedłużając przedstawiam Wam:

VIANEK łagodzący peeling do skóry głowy.

Porowatość włosów.

Witajcie!

Pielęgnację naszych włosów powinniśmy dobierać pod względem ich rodzaju oraz porowatości.
Dziś przedstawię Wam stopnie porowatości włosów oraz podpowiem jak samemu ustalić jaki stopień porowatości mają nasze włosy.

Trzeba też pamiętać że porowatość włosów może się zmieniać np. po farbowaniu. Dodatkowo często tak jest że włosy u nasady są inne niż na długości. Pod tym względem też warto dobierać ich  pielęgnację.

Już samo określenie "porowatość włosów" brzmi jak coś bardzo skomplikowanego. Sama byłam przerażona kiedy pierwszy raz się z tym określeniem spotkałam. Bosz! Nie dość że tłuste/suche to jeszcze jakaś porowatość! Jak więc ogarnąć mam swoje włosy?! Na szczęście w praktyce nie jest to nic skomplikowanego. "Porowatość" to sposób układania się  łusek włosowych.


Włosy dzielimy na trzy typy porowatości - wysokoporowate, niskoporowate i średnioporowate. 

Włosy niskoporowate.
Moim zdaniem najpiękniejszy wizualnie rodzaj włosów.
Włosy niskoporowate odznaczają się gładką strukturą, łuski na takich włosach ściśle przylegają do siebie. Włosy niskoporowate są gładkie, lśniące i zdrowe. Jak w reklamie ;) 
Nie reagują na wilgoć w powietrzu, nie puszą się i nie falują. Trudniej wchłaniają wodę i dłużej je się suszy. Cięższe są też w stylizacji.

Takie włosy łatwo przeciążyć dlatego nie powinno się stosować na nich produktów kosmetycznych z silikonem, proteinami ponieważ może to spowodować ich przesuszenie.
W pielęgnacji tego rodzaju włosów sprawdzi się olej kokosowy, arachidowy, palmowy, babassu.


Włosy średnioporowate.
Włosy takie dość łatwo się układają i są łatwe w pielęgnacji. Charakteryzują się tym, że łuski na takich włosach są lekko/średnio odchylone. Myślę że to mój rodzaj włosów.
W pielęgnacji takich włosów sprawdzą się lekkie odżywki np. z keratyną, jedwabiem czy żółtkiem.

W pielęgnacji takich włosów sprawdzi się migdałowy, makadamia, sezamowy, z oliwek, awokado i arganowy.

Włosy wysokoporowate.
Takie włosy są suche, łatwo się puszą, są sianowate. Moja młodsza córka ma taki ciężki do ogarnięcia rodzaj włosów właśnie. 
Włosy wysokoporowate elektryzują się, są zniszczone i szybko rozdwajają im się końcówki.

Takie włosy są też często kręcone, falowane a nawet sama struktura  włosa jest "falowana" .

Tu sprawdzi się w pielęgnacji olej winogronowy, słonecznikowy, lniany, z nasion czarnuszki, kukurydziany.


Wysokoporowate włosy szybko schną, jednak nie należy ich suszyć suszarką. Pod wpływem wysokich temperatur stają się jeszcze bardziej zniszczone i sianowate. Nie należy też spać z mokrymi włosami ponieważ łatwo się łamią. Plus za to, że łatwo poddają się układaniu.

Jak sprawdzić porowatość włosów?

Profesjonalnie możemy to zrobić u trychologa. 
Domowym sposobem na zrobienie testu na porowatość włosów jest wrzucenie jednego włosa do szklanki z wodą. Im głębiej będzie włos tonął tym większą ma porowatość. A jeśli mamy w domu mikroskop najlepiej po prostu zbadać włos pod mikroskopem. 



A Wy jaki macie rodzaj włosów? 

Pozdrawiam.
Malinka 






Paliwo dla Twoich włosów -nafta!

Witajcie.

Nafta inaczej zwana kerozyną  to ciekła frakcja ropy naftowej wrząca w granicach 170–250 °C.  Żółtawa, palna ciecz o charakterystycznym zapachu, będąca mieszaniną węglowodorów, których cząsteczki zawierają 12–15 atomów węgla. Stosowana jako paliwo, rozpuszczalnik i do celów kosmetycznych. My oczywiście skupimy się na tychże celach kosmetycznych właśnie.  A dokładniej na wpływie nafty kosmetycznej na stan naszych włosów.


Nafta kosmetyczna to dość kontrowersyjny produkt. Ze względu na swoje pochodzenie od ropy naftowej, ma swoich zdecydowanych przeciwników. Jednak nafta, która jest dopuszczona do użytku jako produkt kosmetyczny jest oczyszczana z szkodliwych substancji. Oczywiście warto sprawdzać w miarę możliwości skła takiej nafty.

Nafta kosmetyczna była doceniana już przez nasze babcie i mamy. Podejrzewam też, że przez dalsze pokolenia również. Dlatego, dlaczego by nie spróbować jej własciwości na swojej czuprynie? Skoro coś było doceniane od tylu lat to nie może być takie złe:) 


Nafta kosmetyczna polecana jest do wszystkich rodzajów włosów, ale szczególnie  przetłuszczających się . Dobrze sprawdzi się również na włosach łamliwych, słabych z tendencją do wypadania, oraz pomaga usunąć łupież. Pomoże też poprawić kondycję włosów farbowanych. Prawda, że sporo tych właściwości jak na takie niepozorne "paliwo" ? 

Regularne stosowanie nafty kosmetycznej poprawia ukrwienie cebulek włosowych, co wzmacnia włosy, zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Już jedno użycie nafty dodaje włosom blasku, ułatwia rozczesywanie i sprawia że włosy są lejące i gładkie. Niejednokrotnie osobiście sprawdziłam! 


Naftę stosujemy wcierając ją we włosy na 10 minut przed umyciem głowy. Jest to jedyny produkt przy którym osobiście nie zalecam przedłużania tego czasu, w końcu co za dużo może okazać się, że nie zdrowo. 
Po wspomnianych 10 minutach dokładnie myjemy włosy i skórę głowy, najlepiej dwa razy. 

Zazwyczaj zaleca się stosować naftę 1-2 razy w tygodniu. Ja jestem za używaniem jej raz w tygodniu . Zwłaszcza jeśli zaczynamy swoją przygodę z tym produktem i nie jesteśmy pewni jak nasza skóra głowy i włosy na nią zareagują. 


Dostępnych jest wiele wariantów nafty kosmetycznej i posiada ją w swojej ofercie wiele marek kosmetycznych. Dostępna jest głównie w aptekach , choć w  drogeriach również.
Wiele z nich uszlachetnionych jest dodatkiem wit. A, E. Posiadają też dodatek olejku rycynowego, arganowego ( ten to jest we wszystkim !)  czy pokrzywy, rzodkwi. Naprawdę jest w czym wybierać.
Jeśli zaś boicie się charakterystycznego zapachu ropy , to powiem Wam że spokojnie można znaleźć naftę, która nie śmierdzi jakoś intensywnie jak np. Nafty Kosmed. 

Nawet jeśli mamy wątpliwości co do tego produktu to myślę, że warto choć raz spróbować jak nafta kosmetyczna spisze się na naszych włosach. Jest sporo do zyskania. 

A czy Wy moi drodzy czytelnicy stosujecie naftę kosmetyczną w swojej pielęgnacji włosów? Jesteście zadowoleni z efektów czy może należycie do przeciwników tego produktu? 

Pozdrawiam.
Malinka 

Ps.Grafiki pochodzą z Pixabay, społeczności gdzie osoby kreatywne dzielą się obrazami i plikami wideo wolnymi od praw autorskich. 


Włosowy wtorek - regenerujący szampon do włosów RBA

Witajcie.

Mydlnica lekarska zawiera naturalne saponiny, środki pieniące, które miękko i delikatnie oczyszczają skórę i włosy. Od dawna w syberyjskich wsiach zamiast mydła używano korzeni mydlnicy lekarskiej. Moczono go w wodzie i otrzymanym roztworem myto ciało i włosy. Korzeń mydlnicy lekarskiej to naturalna, delikatna baza do mycia włosów i ciała, w odróżnieniu od używanej w zwykłych szamponach i mydłach.

Ekstrakt żeń szenia syberyjskiego poprawia stan skóry głowy, odżywia i odnawia strukturę włosów, zapobiegając ich nadmiernemu przesuszeniu.

Lipowy miód naturalny środek do pielęgnacji i regeneracji włosów. Przywraca włosom połysk, wzmacnia je i wygładza.

Powyższe produkty to główne składniki szamponu do włosów o którym dziś Wam opowiem. Czy rzeczywiście mają tak dobroczynne działanie na włosy? 


SZAMPON REGENERACYJNY DO OSŁABIONYCH I ZNISZCZONYCH WŁOSÓW MYDLNICA LEKARSKA, ŻEŃ-SZEŃ, LIPOWY MIÓD

Włosowy wtorek - Normalizacja skóry głowy z zielonym Viankiem.

Witajcie!

Zapewne wiekszość z Was zna markę Vianek i jej produkty - dziecko marki Sylveco.
Tych, którzy nie słyszeli o Vianku spieszę poinformować , że jest to polska marka kosmetyków naturalnych, dedykowanych kobietom w każdym wieku.

Vianek łączy starannie dobrane, naturalne składniki, piękne zapachy oraz skuteczne działanie.
Marka składa się z  kilku ( sześciu) serii produktów przeznaczonych do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. Każda z nas znajdzie coś dla siebie. Osobiście bardzo polubiłam produkty tej marki, podobnie jak Sylveco i większość produktów które stosowałam świetnie się u mnie sprawdza. Moim faworytem jest seria zielona "normalizująca" do twarzy, w której się zakochałam i już dawno nic tak dobrze nie robiło mojej cerze. Idąc podświadomie dalej tym kolorem wybrałam dla siebie jakiś czas temu ( 3 miesiące) produkt do włosów. Czy okazał się równie zachwycający i skuteczny jak produkty do twarzy w tym kolorze? 

Normalizujący Tonik -Wcierka do skóry głowy Vianek

Vianek kosmetyki naturalne, tonik, wcierka do włosów

"Preparat w formie toniku do stosowania na skórę głowy, normalizujący pracę gruczołów łojowych. Zawiera kompleks ekstraktów z pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy, bogatych w składniki mineralne (cynk, miedź, krzem) oraz witaminy, które wzmacniają cebulki, znacząco przyspieszając wzrost włosów. Olejki rozmarynowy i eukaliptusowy odświeżają, pobudzają i odżywiają skórę głowy. Systematycznie stosowanie sprawia, że włosy rosną mocniejsze i grubsze, stają się bardziej odporne na uszkodzenia."

Skład:

Na zewnątrz i w środku.

Vianek, Sylveco, polska marka, naturalne składniki


Tonik- wcierka znajduje się w plastikowej butelce z atomizerem. Sam atomizer działał przez cały czas poprawnie. Jedynie miałam wrażenie że "strumień" podczas psikania jest nieco za mocny jak dla mnie. Ale to moje subiektywne odczucie. Szata graficzna charakterystyczna dla produktów Vianek. Motyw kwiatowy , który znajduje się na opakowaniach produktów tej marki ( w tym przypadku w kolorze zielonym) stanowi tradycję, przekazywaną z pokolenia na pokolenie w małopolskiej wsi Zalipie. Jest niezwykłą, jedyną w swoim rodzaju sztuką ludową cenioną nie tylko w Polsce.

Tonik ma orzeźwiający, ziołowy zapach który bardzo mi odpowiada. Nawet trochę utrzymuje się na głowie.



A jak z efektami? 


Jak zaleca producent - tonik należy wcierać codziennie w skórę głowy przez 2-3 minuty przez min. 4 tygodnieW taki sposób aplikowałam go dzielnie przez miesiąc. Po kilku pierwszych dniach miałam wrażenie że włosy już wieczorem ( aplikowałam go co rano) były przetłuszczone. Jednak uparcie trzymałam się swojego rytmu mycia głowy co dwa dni. W końcu Tonik-Wcierka miał być produktem normalizującym a więc doszłam do wniosku, że trzeba dać mu czas aż wszystko się tam na głowie ureguluje. Po jakiś trzech tygodniach zaczęła mnie swędzieć skóra głowy co już spowodowało, że zapaliła mi się czerwona lampka w głowie - coś jest nie tak. Wytrwałam jeszcze tydzień i tak jak wspomniałam w sumie miesiąc czasu stosowałam go według zaleceń na opakowaniu. 
W tym czasie nie zauważyłam regulacji przetłuszczania się włosów, nie było wydłużenia ich świeżości. Mimo swędzącej skóry w tym ostatnim tygodniu pierwszego miesiąca nie pojawił się łupież. Dzięki bogu, bo do tego dużo u mnie nie trzeba.

Postanowiłam, że nie zrezygnuję z niego tak łatwo ale zmieniłam zasady. Zaczęłam używać go w dniach kiedy i tak miałam myć głowę. Wypadało średnio co dwa - trzy dni. Nie aplikowałam go bezpośrednio na skórę głowy tylko najpierw na dłonie i wcierałam w skórę. Ustąpiło swędzenie, a efekt wrażenia tłustych włosów zdecydowanie się zmniejszył, choć i tak w sumie po tych kilku godzinach produkt był zmywany. 

W grudniu podzieliłam się tym produktem z córką. Ona używała go codziennie i nie skarżyła się na jakieś niepokojące dolegliwości. Nie było swędzenia głowy, choć obie mamy w zasadzie ten sam rodzaj włosów łatwo przetłuszczających się. W jej przypadku mycie włosów potrafiło przeciągnąć się niemal do tygodnia a włosy wyglądały przyzwoicie. 

W moim przypadku po w sumie trzech miesiącach stosowania na swoich zasadach nie zauważyłam przedłużenia świeżości włosów czy ogólnej regulacji pracy gruczołów łojowych. Natomiast mogę pochwalić się zdecydowanie mniejszą ilością włosów na szczotce - czyli wzmocnienie włosów w jakimś stopniu nastąpiło.
Córka jak już wspomniałam tyle, że po dwóch miesiącach stosowania w miarę regularnie ( w miarę  ponieważ o ile pierwszy miesiąc wiem że wcierała uczciwie tak drugi musiałam co jakiś czas jej przypominać) , zdecydowanie wzmocniła swoje wiecznie wypadające włosy. Co więcej przez cały czas stosowania włosy utrzymywały swoją świeżość długo, nie pojawiło się swędzenie skóry głowy czy łupież. 

Czy polecam? 

Nie mogę powiedzieć że jest to zły produkt, choć u mnie sprawdził się raczej słabo, ponieważ u córki już spisał się całkiem dobrze. Jak widać wszystko zależy od rodzaju skóry jaką mamy na naszych głowach, jej wrażliwości na różne składniki. Widocznie coś tu było "za mocnego" dla mnie. Nie mniej trzeba mu oddać dużego plusa za wydajność. W sumie trzy miesiące używania przez dwie osoby ( pamiętajmy że ja stosowałam przez dłuższy czas co 2-3 dni) to naprawde imopnujący wynik. 

Czytałam mnóstwo opinii pozytywnych na jego temat, sporadycznie widząc jakieś na "nie". Naprawde posiada dobry, naturalny skład. Niska cena ok 18,50 zł do kupienia np. w sklepie Grota Bryza , duża wydajność i obiecane efekty sprawiają że warto po niego sięgnąć. Włos z głowy po nim nikomu raczej nie spadnie co najwyżej skóra zaswędzi;) Nawet jak by się nie sprawdził to strata finansowa nie duża. A zawsze można go spróbować wykorzystać na swój sposób, tak jak ja wydobywając dla siebie coś dobrego. 

Na koniec chcę Was poinformować, że jest to pierwszy wpis z serii "WŁOSOWE WTORKI". Potrzebuję motywacji do regularnego pisania więc postanowiłam, że co wtorek będą pojawiać się na blogu wpisy dotyczące włosów - produktów bądź też tematów ogólnych. Trzymajcie kciuki żebym nie odpuściła po miesiącu :) A jak mi się spodoba to może wprowadzę inne serie. 

Pozdrawiam Was ciepło.

Malinka 






Malinkowy Świat © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka