Zawsze lubiłam czytać...

Witajcie

Litery poznałam bardzo wcześnie.Byłam jednym z tych dzieci które w przedszkolu , kiedy inni uczyli się alfabetu - nudzili się.
Pamiętam jak dumny był mój św.już dziadek kiedy jako mały szkrab , PKS-em zabierał mnie do siebie a ja odczytywałam napisy z mijanych bilbordów...
Czytanie polubiłam od razu.Do dziś pamiętam pierwszą samodzielnie przeczytaną książeczkę - "Przygód kilka wróbelka Ćwirka" .Ja wiem,że to nie najambitniejsza pozycja ale dla kilkulatki było to naprawdę coś! :)



Czytałam jako dziecko, jako nastolatka i czytam jako kobieta już całkiem dorosła.Najwięcej książek "pochłaniałam" w podstawówce. Tak naprawdę przeczytałam chyba wszystkie pozycje ze szkolnej biblioteki po za słownikami .Co więcej miałam "chody" u Pani Oli, bibliotekarki i często jej pomagałam dzięki czemu mogłam czytać też pozycje dla dorosłych :)

Zamiłowanie do czytania zostało we mnie do tej pory.Nie mam jednak ulubionego gatunku.
Wciąż lubię stare baśnie ,podania, fantastykę, horrory, romanse,poradniki i oczywiście poezję ( był czas ,ze sama co nieco "tworzyłam" i marzyłam ,że jak jedna z bohaterek pewnej książki zostanę kiedyś odkryta i moje wierszydła zostaną wydane.Ach, te dziecięce marzenia ).



Jako dziecko oczywiście psułam sobie wzrok ( i skończyło się to noszeniem okularów) czytając, po zgaszeniu wieczorem światła przez rodziców ,książki z latarką pod kołdrą.
I wiecie co? Wcale bym nie pogniewała się gdyby moje córki w ten sposób zarywały noce.
Niestety.Mimo,że od malutkiego czytałam im co wieczór to jakoś nie potrafiłam ich zarazić tą miłością do książek.I szacunkiem.Powiem Wam bowiem,że niemal fizycznie mnie boli jak widzę pozaginane rogi w podręcznikach czy książeczkach.Książki należy szanować - tak mnie uczono.

Mam jednak w swojej biblioteczce kilka książek mojego dzieciństwa które są już w "smutnym" dość stanie ale przez to jeszcze bardziej są mi drogie.
Taką najważniejszą dla mnie książką są baśnie H.Ch.Andersena. Wydanie, które kupiła mama 30 lat temu i czytała nam przed snem.Na koniec zawsze musieliśmy powiedzieć jakie było jej przesłanie.Do dziś pamiętam jakie wrażenie zrobiła na mnie baśń "Dziewczyna, która podeptała chleb".



Brakuje mi czytania.Mimo,że córki mam już spore , czasu teoretycznie więcej dla siebie to wciąż ciężko wygospodarować mi chwilę na spokojną lekturę.Ostatnią książkę przeczytałam w wakacje.
Wstyd!


W tym roku może nie postanowiłam,ale chciała bym znaleźć na czytanie więcej czasu i wzbogacić swoją bibliotekę o nowe pozycje.Co prawda zawsze można wypożyczyć książki jednak mam taki zwyczaj,że po jakimś czasie wracam do książek które wyjątkowo mi się spodobały.

Wiele ciekawych pozycji można znaleźć w Antykwariacie który jest też księgarnią http://tezeusz.pl/ Tezeusz . Planuję też dokupić kolejne lektury szkolne dla córek ,ponieważ w bibliotece często brakuje dla wszystkich uczniów a nie ma to jak mieć swoją.


Myślę,że nadchodzące ferie będą pierwszą okazją do tego aby w końcu spokojnie zasiąść w fotelu, z kubkiem kakao , lampką i być może już okularami na nosie ( czas w końcu kupić) i spokojnie dać się wciągnąć wyobraźni w świat bohaterów czytanej książki.
Czas podczas czytania szybciej mija...

 i nie ma znaczenia,że za oknem mróz, śnieg i szaruga.
Dołączcie się ,zobaczycie że przy dobrej książce ta nieszczęsna zima szybciej nam minie:)

A Wy lubicie czytać? Czy spędzacie zimowe wieczory przy książkach? Czy udało Wam się zachęcić do czytania Wasze dzieci? 

Pozdrawiam Was cieplutko.
Malinka 
Malinkowy Świat © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka