Keratynowe prostowanie włosów- moja historia:)

Witajcie!

Zanim zacznę , chciałam WAM bardzo serdecznie podziękować za to,że jesteście ze mną.
"Istnieję " niecały miesiąc i nie liczyłam na to że w ogóle ktoś będzie do mnie zaglądał:)
A tu z każdym dniem przybywa komentarzy i odwiedzających.Za co bardzo dziękuje Wam, ponieważ każdy komentarz, każde odwiedziny a już dodanie do obserwowanych to dla mnie bardzo dużo.
Dzięki temu wiem,że to co robię nie jest takie złe,że coś tam jednak potrafię i czasem udaje mi się zainteresować czytelnika tematem.
Obiecuje,że będę się starać jeszcze bardziej.Dla Was:)

A teraz w temacie...
Dziś mam dla Was swoją historię z keratyną:)
Jakiś czas temu wygrałam zestaw do keratynowego prostowania włosów. Alpha Keratyna.
Nie ukrywam lubię kiedy moje włoski są proste.
Jakoś tak wszystko sprzysięgło się,że nie miałam czasu od razu się za to zabrać, aż wczoraj stwierdziłam,ze czas najwyższy.

W tle ręce mojej córci:)
I zaczęło się!
Jako,że to był mój pierwszy raz, w dodatku sama sobie to troszkę to wszytko trwało.
Według zaleceń najpierw dwa razy umyłam głowę w załączonym szamponie.
Swoją droga buteleczki bardzo niepraktyczne, przez ten dziubek szampon w ogóle nie chciał lecieć.
Buteleczki tak twarde,ze nawet po odkręceniu miałam problem z nalaniem szamponu.


Moje włosy są średniej długości wiec szamponu jeszcze sporo pozostało.
Wysuszyłam bardzo dokładnie, rozczesałam, podzieliłam na pasma.
Użyłam do tego załączonych spinek.
Mąż widząc moje zmagania zlitował się i zaproponował ,że na pasmo z tyłu on mi zaaplikuje keratynę.


Poszło mu całkiem sprawnie, ale już po chwili zaczęło coś się dziać niedobrego.
Najpierw uderzył mnie w nos ostry zapach. Następnie poczułam,że zaczęły piec mnie oczy.
Z każdą chwilą coraz bardziej, a jak doszło do tego szczypanie w gardle to stwierdziłam,ze coś jest nie tak.
Dorwałam się do ulotki, wystraszona że może coś przeoczyłam , np trzeba było to z czymś rozrobić a teraz wypali mi włosy albo coś.
A tam ładnie napisane,ze ostry zapach może drażnić osoby wrażliwe i należy robić to w dobrze wietrzonych pomieszczeniach.
Okno otworzyłam, dzieciom zabroniłam wchodzić do puki nie skończę i czekałam aż przejdzie.
Kiedy ustało wzięłam się za nakładanie kolejnych partii keratyny na pozostałe pasma włosów.
I niestety to samo.Pomimo naprawdę mocnego wietrzenia - zmarzłam! Oczy zaczęły łzawić, gardło drapało,w nosie susza- co akurat może być plusem- wiecie ze dziś obudziłam się już bez kataru!
Mąż współczująco, nieśmiało zaproponował żebym sobie odpuściła i zmyła to.
Ale nie!Skoro już tyle wytrzymałam to zacisnęłam zęby, wstrzymałam oddech i z jednym okiem otwartym (na dwa się nie dało przez to drapanie i łezki)
 smarowałam dalej.
Po dość długim czasie udało mi się dobrnąć do końca.
Odczekałam, ale nie 15 minut, jakoś mi to umknęło z tego wszystkiego i zaczęłam suszyć włosy.
To trwało na prawdę długo .Na koniec już niezmiernie szczęśliwa wzięłam się za prostowanie.
Efekt?
Sami oceńcie.

Po prawej wygląd moich włosów po standardowym myciu głowy, nie są proste ani kręcone.Sa nijakie.
Po lewej już coś tam widać, jednak ta "fala" na środku i tak została, jakieś magiczne to miejsce.
Tak wyglądały "świeżo"  po zabiegu.
Przy okazji widzę ,że czas udać się na wyrównanie końcówek:)
Włosy są rzeczywiście wyprostowane.Może nie tak idealnie jakbym sobie tego życzyła, ale to akurat moja wina.
Prostowałam sama,a wiadomo jak to samemu , nie wszystko się widzi i nie wszędzie idealnie się dotrze.
Jednak dziś już mogę stwierdzić ,że:
- włosy po nocy były proste
-co więcej są przyjemne w dotyku,delikatne ( tu bałam się ze będą takie tłustawe jak wczoraj na koniec)

Wyprostowałam je lekko dziś jeszcze ale fala z tyłu już chyba zostanie.Ale to nic.
Ogólnie jestem zadowolona.


 Wybaczcie jakość, ale coś dziś w tym słonku nie szło zrobić porządnego zdjęcia.

Pomimo łez które wylałam i cierpienia które mi zadała ta keratynka to efekt jest dla mnie "zadowalający".:)
Jeśli jeszcze utrzyma się to obiecane trzy miesiące, dla mnie starczy i dwa to uznam,ze na prawdę było warto.

Ciekawostka- dowiedziałam się ze jestem "osobą wrażliwą" na zapach keratyny!
Hmm w sumie to po przeczytaniu takiej informacji i tak spodziewała bym się raczej tego,ze zapach będzie mi przeszkadzał po prostu jak zwykły smrodek, a nie reakcji jaka się pojawiła.

Czy zdecyduje się jeszcze kiedyś na taki zabieg?
Możliwe ,że tak ale już u profesjonalisty w dobrze wietrzonym gabinecie:)

A Wy miałyście kiedyś styczność z keratyną? Prostowałyście w ten sposób włosy?
Zapraszam do dyskusji, bardzo interesuje mnie Wasze zdanie i doświadczenie w tej kwestii.
W końcu to mój pierwszy raz wiec mogłam coś zrobić nie tak.
Gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej to podaję link do strony internetowej Alpha Keratyna
http://www.alpha-keratyna.pl/

Pozdrawiam cieplutko.
Malinkowy Świat © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka