Miłości nie będzie ale pozostajemy w przyjaźni ...

Witajcie Walentynkowo.

Po związku z dzisiejszym bohaterem obiecywałam sobie wiele.

Zwłaszcza,że jego bracia okazali się wspaniałymi partnerami którzy nie tylko spełniali swoje zadanie ,ale dodatkowo umilali wspólne chwile dodatkowymi atrybutami.
Dlatego po bardzo miłych doświadczeniach z poprzednikami bez wahania dałam się ponieść chwili słabości i zaprosiłam do swojego domu ,pozwalając na zbliżenie TEGO TRZECIEGO.
Niby było dobrze, robił swoje ale zabrakło tej "iskry".

Tym nie do końca zadowalającym mnie gagatkiem jest 
Pomadka Brzozowa z betuliną SYLVECO.


Jest ona  hipoalergiczna i zawiera tylko naturalne składniki.
Masło shea (karite ) i masło kakaowe ,które wygładzają i uelastyczniają usta.
Olej sojowy ,jojoba i wiesiołkowy nawilżają je oraz zapobiegają pękaniu i wysuszaniu ust.

Pomadka stanowi doskonałą ochronę przed mrozem ,wiatrem i słońcem .
( idealne zadnia do spełnienia przy obecnej niezdecydowanej pogodzie).

Aktywny składnik- beutulina - działa kojąco i regenerująco na wszelkie podrażnienia ,łagodzi objawy opryszczki.
Składniki:
masło karite, wosk pszczeli, olej sojowy, olej jojoba, olej z wiesiołka, masło kakaowe, betulina, wosk Carnauba



Opakowanie takie samo jak w przypadku pomadki Rokitnikowej oraz odżywczej .
Kartonik zapełniony informacjami na temat składników i działania.

W środku sztyft  w kolorze biało zielonym skrywający w środku białą pomadkę.


Moim okiem :

Jak wspomniałam miałam już przyjemność zapoznać się bliżej z siostrami tej pomadki.
Pierwsza była Pomadka ochronna z peelingiem która skradła moje serducho działaniem i zapachem.
Jej siostra Pomadka Rokitnikowa również spisała się na szóstkę ,zarówno zapach jak i działanie bardzo mi odpowiadały.
A jak z trzecią ? Jak spisała się brzozowa?
Dobrego działania odmówić jej nie można.
Nawilża usta na długo ,poprawia ich kondycję .
Usta stają się miękkie, odżywione,elastyczne.
Szybko regeneruje usta kiedy zaczynają pękać i pojawiają się skórki.

Tak,tak Sylveco w działaniu nie zawodzi :)

Jest jednak coś czego mi zabrakło w tej pomadce.
Po doświadczeniach z pięknymi ( myślę że słodkiego zapachu pomadki z peelingiem nikt jej nie odmówi ,a pomadka rokitnikowa może nie podobać się tylko komuś bardzo wrażliwemu na znajdujący się w niej ,ale słaby zapach cynamonu)  zapachami tu również spodziewałam się podobnego doświadczenia "węchowego" .
I co? I nic.
Pomadka nie pachnie słodko,myślę że mogą się nawet znaleźć osoby którym zapach nie będzie się podobał.
Pomadka pachnie tak..(zawsze brakuje mi odpowiedniego określenia jeśli chodzi o zapachy) tak nie ziołowo..wydaje mi się ,że jest to właśnie zapach 'szyszek" brzozy.
( zbierałam je kiedyś na wakacjach u babci do zrobienia czarnoksięskiego pyłu :) ).


Podsumowując Pomadka brzozowa w działaniu nie ustępuje swoim poprzedniczką.
Wszystkie trzy spisują się naprawdę dobrze i zostaną  ze mną myślę ,że na bardzo długo.
Dodatkowo z żadną nie było problemów technicznych ,dobrze do końca się wykręcały 
( a brzozowa wciąż wykręca,bo jeszcze się nie skończyła ).
Nie raz spadły i obyło się bez żadnych pęknięć. Opakowania mają solidne.
Ja polecam Wam serdecznie  wypróbować na sobie wszystkie trzy i myślę ,że każda znajdzie swojego ulubieńca.
Z Pomadka Brzozową miłość mnie nie połączyła ale pozostaniemy w przyjacielskich stosunkach :)

Kupić Pomadkę brzozową oraz jej siostry można w sklepie internetowym Grota Bryza w cenie:8,50 zł.
W tej chwili jak widzę jest wyprzedana ale zapewne powróci.
Przy okazji w sklepie Grota Bryza możemy znaleźć wiele produktów ciekawych marek z naturalnymi składami.


A jakie Wy macie odczucia na temat Pomadki Brzozowej Sylveco?
Która z nich jest Waszą ulubienicą?

Pozdrawiam Was serdecznie i przy okazji życzę udanych Walentynek :)
Malinka