BIOLAVEN Płyn micelarny

Witajcie.
Dziś przygotowałam dla Was słów kilka na temat kolejnego produktu BIOLAVEN.
Tym razem jest to ..

Płyn Micelarny z olejem z pestek winogron & olejkiem lawendowym.


Kilka słów od producenta:
"Oczyszczająco - łagodzący płyn micelarny dokładnie pozwala usunąć nawet wodoodporny makijaż twarzy i oczu. Składniki nawilżające i łagodzące zapobiegają wysuszeniu i koją podrażnioną skórę. Olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, znany jest ze swoich relaksujących właściwości. Po zastosowaniu skóra pozostaje czysta, świeża i dobrze nawilżona."

Składniki:


Naturalnie jest to produkt naturalny,przebadany dermatologicznie ,hypoalergiczny,nie testowany na zwierzętach.
Nie zawiera SLS/SLES, szkodliwych konserwantów oraz barwników.


Do kupienia min. w sklepie Grota Bryza w cenie 15 zł.

Opakowanie jak w przypadku całej serii  to biała buteleczka z stonowaną grafiką ,fiolet i rysunek lawendy:)Bardzo mi się podoba :)

Otwieranie na klik,działa bez zarzutu dozujemy przez otworek mały.

O konsystencji pisać za wiele nie na piszę ,jak to w przypadku płynu jest wodnista :)
Koloru nie posiada .
Zapach.....Dla mnie pachnie podobnie jak szampon .Czuję w nim lekko lawendę .Ogólnie określiła bym zapach jako przyjemny dla mojego noska po prostu.Ale wiecie ,ja w kwestii zapachów zawsze mam problem. Dla mnie coś pachnie albo słodko ,albo kwaśno .Podoba się lub nie i tyle.
Jednak wiele osób pisze że te produkty pachną jak winogrona ,płyn w dodatku jak  kwaśne winogrona.
Odkręciłam właśnie butelkę co by mocniej się "zaciągnąć" i chyba coś w tym jest.

Moim okiem.

Stosuję ten płyn już prawie drugi miesiąc .

Usuwa codzienny makijaż bez problemu. Kiedy jednak próbowałam nim zmyć cień w kremie z serii Color 24 hr tattoo Maybelline nie było już tak różowo.A właściwie niebiesko,bo cień niebieski:)
Nieźle się namachałam a na koniec i tak domyłam się dopiero żelem.Ale nie narzekam ,wszak akurat te cienie są dość "solidne" :)
Sięgam po niego tak naprawdę kilka razy dziennie. Zawsze popołudniu i wieczorem zmywam nim makijaż ,a często kiedy jestem 'naga" na twarzy przecieram sobie nim buźkę w ciągu dnia.
Bardzo przyjemne jest jego działanie. Świetnie odświeża nam twarz ,zmywa zanieczyszczenia ( jak kurz i nieco piasku po kopaniu czy pieleniu w ogródku ) w ciągu dnia i nie pozostawia lepkiej warstwy.
Nie "ściąga" skóry,lekko nawilża.
Nie szczypał też w oczy - sprawdziłam niechcący kiedy za dużo nalałam :)
Wydajność też myślę,że nie najgorsza.
Przez opakowanie niestety nie zobaczymy ile go nam pozostało ,ale odkręciłam go ,żeby powąchać jak wspomniałam wyżej i widzę ,że zostało go dokładnie do góry fioletowego paska .Tuż nad napisem "PŁYN" .
Jak na dwa miesiące i 15 zł to niezły wynik dla produktu którego używamy codziennie.

Jeszcze ciekawostka - w środku widzę że płyn jest spieniony czego się nie spodziewałam :)

Podsumowując Sylveco /BIOLAVEN po raz kolejny mnie nie zawiodło.
Chętnie będę wracać do tego płynu i chciała bym jeszcze wypróbować żel do mycia twarzy z tej serii.

Tak więc po za sporną i indywidualną kwestią zapachu - polubimy albo nie ,produkt swoim działaniem zasługuje na uznanie .
Ja Wam serdecznie polecam ten płyn ,a może Wy możecie polecić mi coś jeszcze z tej serii wartego wypróbowania ?

Pozdrawiam Was serdecznie.
Malinka


Malinkowy Świat © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka